Cześć. Witam ponownie na moim blogu. Jakiś czas temu napisałem tekst na temat wyboru oliwy z oliwek, połączony z testem kilku etykiet. Dzisiaj wracamy do tematu – zapraszam na dogrywkę!

Kilka słów wstępu
Chociaż we wspomnianym wyżej tekście udało mi się dosyć szeroko omówić warstwę teoretyczną dotyczącą wyboru odpowiedniego produktu, warstwa praktyczna, czyli tytułowy „test oliwy z oliwek”, pozostawił w moim odczuciu pewien niedosyt. Niestety ze względów które mogę określić jako ekonomiczno-logistyczne, nie mogłem wtedy pozwolić sobie na więcej butelek. Obiecałem jednak, że do tematu powrócimy wraz z próbowaniem przeze mnie nowych oliw. I oto jest! Pierwsza połowa roku to idealny na to czas, gdyż wiele sklepów (mówię tu oczywiście o sklepach specjalistycznych) pozbyło się już butelek z poprzedniego sezonu, a na półkach pojawiają się te najświeższe. Dwie z nich, od lubianego przeze mnie włoskiego producenta – Bonamini – chciałbym zaprezentować Wam dzisiaj. Dodatkowo dorzuciłem butelkę, dosyć nowej, ale budzącej moją ciekawość polskiej marki, a mianowicie Makłowicz i Synowie. Jak wypadły – dowiecie się poniżej. Jeśli jednak szukacie informacji o tym jak wybrać dobrą oliwę, zapraszam do mojego poprzedniego tekstu na ten temat. Znajdziecie tam również zasady przeprowadzanego przeze mnie testu – te w ogólnych założeniach nie zmieniły się od poprzedniego razu. Tutaj chciałbym jedynie podkreślić, że test ponownie przeprowadziliśmy wspólnie z żoną i byliśmy całkowicie zgodni co do jego wyników. Wszystkie zakupione oliwy pochodziły bądź z najświeższego zbioru, tj. 2023-2024 (Bonamini), bądź posiadały bardzo długi termin przydatności do spożycia (Makłowicz i Synowie), były więc z pewnością świeże.
Wyniki testu
Ponownie, tak jak w poprzednim tekście o oliwie z oliwek, prócz oceny zamieszczam krótką notkę degustacyjną, skład, cenę i miejsce zakupu, a także informacje o ogólnej dostępności i cenach w innych sklepach (opieram się głównie na cenach ze sklepów internetowych).
Bonamini Olio Extra Vergine di Oliva Italiano Da Agricoltura Biologica 750ml

Skład i pochodzenie: oliwa uzyskana ze zbieranych ręcznie BIO oliwek odmian frantoio i leccino, uprawianych w regionie Illiasi w Veneto, tłoczona w przeciągu dwudziestu czterech godzin od zbioru. Produkowana i butelkowana przez producenta.
Cena: 73zł w sklepie internetowym Centrum Oliwy. W innych sklepach póki co jej nie widziałem.
Nos średnio skoncentrowany, owocowy, zielony, świeży. Pachnie naprawdę przyjemnie. Usta podobają mi się nieco mniej – brakuje im nieco wyrazistości. Są jednak świeże, z lekką goryczką i odrobiną pikantności w finiszu. Ogólnie oliwa jest dosyć łagodna, dobra dla osób które dopiero przekonują się do tego tłuszczu. Powinna sprawdzić się jako składnik bazyliowego pesto. Ze względu na przyzwoitą jakość i nieprzesadną cenę, jest to aktualnie podstawowa oliwa używana w moim domu, zwykle jako tłuszcz do smażenia. Do jedzenia na zimno zazwyczaj wybieram jednak coś bardziej wyrazistego. 6/10
Bonamini Passioni di Verona Olio Extra Vergine di Oliva Veneto Valpolicella DOP 750ml

Skład i pochodzenie: oliwa uzyskana ze zbieranych ręcznie oliwek odmian favarol i grignano, uprawianych w regionie Illiasi w Veneto, tłoczona w przeciągu dwudziestu czterech godzin od zbioru. Produkowana i butelkowana przez producenta.
Cena: 89zł w sklepie internetowym Centrum Oliwy. Poza tym miejscem, oliwę znalazłem jeszcze w jednym (nielubianym przeze mnie) sklepie internetowym, w skandalicznej cenie 125zł.
Passioni di Verona próbowałem kilkukrotnie na przestrzeni ostatnich paru lat i zawsze robiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Przed przystąpieniem do testu byłem więc nie tylko pewien, że to murowany zwycięzca, ale również równorzędny przeciwnik dla opisywanej ostatnim razem Polvanery. Cóż, trafiłem tylko połowicznie. Rzeczywiście szybko ustaliliśmy, że to najlepsza oliwa z całej testowanej trójki, jednak obiecywałem sobie po niej nieco więcej. Nos jest świeży, owocowy i lekko słodki. Pojawiają się w nim jabłka, pomidory i świeże oliwki. Ponownie nieco gorzej wypadają usta, w mojej ocenie znowu odrobinę pozbawione treści. Oliwa jest jednak znacznie pikantniejsza od poprzedniczki, wyraźniej wyczuwalna jest też goryczka, co ostatecznie przekłada się na uczucie większej świeżości w ustach. Chętnie spróbuję jej następnego rocznika, w tym dam już chyba sobie z nią spokój. Długo zastanawiałem się nad oceną nie chcąc skrzywdzić ni poprzedniczki, ni wspomnianej wcześniej Polvanery. Ostatecznie dodałem do niej mały „minusik” 😉. 7-/10
Makłowicz i Synowie Oliwa z oliwek najwyższej jakości z pierwszego tłoczenia 250ml

Skład i pochodzenie: mieszanka oliw pochodzących z Unii Europejskiej.
Cena: 19,99zł w sieci sklepów Lidl.Dość szeroko dostępna w Internecie, widywałem ją też w sklepach stacjonarnych, w cenach zazwyczaj o kilka złotych wyższych.
Oliwa skomponowana pod polskiego klienta. Łagodna i nieprzesadnie wyrazista, szczęśliwie także pozbawiona poważniejszych wad. Nos, chociaż płaski i nieskomplikowany, jest jednak lekko słodki, czysty i świeży, prezentując głównie nuty owocowe i oliwne. Gorzej jest z ustami – tym zdecydowanie brakuje wyrazu. Goryczka praktycznie nie występuje, a pikantność pojawia się jedynie przez chwilę w finiszu. Mówiąc wprost, jest dosyć pusto. Umiarkowana jakość nie dziwi, jeśli weźmiemy uwagę nieprzesadną cenę (przynajmniej w Lidlu). Można rozważyć do smażenia. 4,5/10
Kilka słów na koniec
Kolejny test oliwy za nami. W mojej ocenie większych zaskoczeń nie było, jedynie relatywnie słaba dyspozycja najdroższej z butelek wywołała u mnie lekkie zdziwienie. Ze swojej strony chyba najbardziej polecałbym Wam biologiczną oliwę od Bonamini. Jak pisałem wcześniej, chwilowo z niej korzystam, jednak już rozglądam się za czymś nowym. Kolejny test zatem już niedługo. Na dzisiaj to tyle. Kolejne teksty na blogu już wkrótce. W międzyczasie, jak zawsze zapraszam do odwiedzania mojego Instagrama, gdzie znajdziecie dodatkowe treści. Do zobaczenia. Cześć!

13 myśli w temacie “Test oliwy z oliwek – ujęcie drugie”