Sądziłem, że mój pierwszy wpis w zakładce „Wino” będzie opowiadał o jakimś chianti classico lub rieslingu znad Mozeli, mówiąc inaczej, o czymś co często gości w naszym domu. Zamiast tego chciałbym przedstawić Wam pewną winiarską ciekawostkę rodem z Hiszpanii – Bodegas Toro Albalá Eléctrico Fino del Lagar Montilla-Moriles DO.

Parę słów na początek
Wina, z położonej na południe od Kordoby, apelacji DO Montilla-Moriles znane są w Polsce raczej niewielu. Ja sam, chociaż czytałem o nich wielokrotnie, sięgnąłem po nie dotąd ledwie dwa lub trzy razy i zawsze były to tańsze etykiety. Tak jest i tym razem. Powstałe w 100% ze szczepu pedro ximenez, Bodegas Toro Albalá Eléctrico Fino del Lagar Montilla-Moriles DO kupimy w Polsce w cenie około 80zł za butelkę 500ml. Ja swoją nabyłem w sklepie Kondrat Wina Wybrane, w promocyjnej cenie 54zł. Czemu ją wybrałem? Z dwóch powodów. Pierwszym jest interesujący proces produkcyjny, mocno odróżniający je od większości win dostępnych na rynku. Co w nim niezwykłego? Przy starzeniu Eléctrico wykorzystuje się system zwany solera y criaderas. Jak on działa? Wyjaśniam w wielkim skrócie, gdyż w Internecie bez problemu można znaleźć dosyć wyczerpujące opisy. Beczki wypełnione winem piętruje się w kilku rzędach. Te położone na samym dole tworzą solera. Zawierają wino najstarsze, lub wręcz gotowe do butelkowania. Kolejne rzędy zwą się criaderas. Zgromadzone w nich beczki wypełnione są nie gotowym jeszcze winem, na różnych etapach starzenia. Co raz to młodszym w kolejnych rzędach, licząc od dołu. Butelkuje się wyłącznie zawartość beczek z poziomu solera, zawsze opróżniając je tylko częściowo. Następnie ubytek uzupełnia się winem z najniższego rzędu criaderas. Ten z kolei deficyt uzupełnia się zawartością beczek z następnego rzędu itd. Te najwyżej uzupełniane są winem pochodzącym z bieżącego zbioru. Poddane temu wieloletniemu procesowi kupażowania wino, zachowuje bardziej spójny charakter niż jego rocznikowi odpowiednicy, mocno zależni od zmiennych warunków w kolejnych sezonach. W tym miejscu można dodać, że system ten używany jest też min. przy starzeniu brandy oraz części win ze słynnej hiszpańskiej apelacji DO Jerez-Xérès-Sherry. Eléctrico leżakuje w ten sposób 10 lat. Czas ten spędza pod florem – płaszczem żywych drożdży unoszących się na powierzchni wina. Powstaje on samoczynnie i zabezpiecza trunek przed utlenieniem, jak również mocno wpływa na jego profil aromatyczny. W przeciwieństwie do win z Jerez, Eléctrico tak jak większość win z Montilla-Moriles nie zostało poddane procesowi wzmacniania, swoje 15% alkoholu zawdzięczając w całości fermentacji alkoholowej. Jak wspominałem był jeszcze drugi powód wyboru Eléctrico – notka o nim zamieszczona na stronie sklepu Marka Kondrata. Poleca je ona jako wino świetnie pasujące do różnego rodzaju słonych przekąsek w tym chipsów i orzeszków. Jako, że to guilty pleasure mojej narzeczonej, odwrotu nie było. Postanowiliśmy powiedzieć „sprawdzam”. Przygotowaliśmy chipsy ziemniaczane o smaku paprykowym, takoż przyprawione prażynki, solone pistacje oraz dwa rodzaje orzeszków ziemnych – solone i takie w chrupiącej pikantnej skorupce. W trakcie dorzuciliśmy jeszcze kilka fioletowych oliwek. Te ostatnie niestety nie załapały się do zdjęcia. Jak było? O tym poniżej.
Wrażenia z degustacji
Suknia koloru słomkowego z zielonkawymi refleksami. Gęste łzy spływające po szkle zapowiadają sporą moc. Także pierwszy nos mówi, że Eléctrico posiada swój ciężar, bardziej przypomina destylat niż „typowe” białe wino. Profil aromatyczny od razu przywodzi mi na myśl lżejsze whisky z Islay i armaniak. Pojawiają się nuty roślinne – zielone orzech włoskie, świeże oliwki – dużo tu jednak także aromatów aptecznych oraz destylatu winogronowego. Nos jest ostry i skoncentrowany. Podobnie jest na podniebieniu. Wysoki alkohol został wprawdzie w pewnym stopniu ukryty, daje jednak uczucie rozgrzewającej pikantności. W połączeniu z ostrą, dosyć wysoką kwasowością oraz wytrawnością sprawia ona, że nie da się przejść obok obojętnie. Tym bardziej, że Eléctrico jest dociążone w ustach lekko oleistą fakturą i długo utrzymuje się na języku. Kilkadziesiąt minut później wino pokazuje jednak trochę inną twarz, nieco bardziej miękką i przystępną, zwłaszcza w nosie. Rozwijają się nuty owocowe – żółte jabłka, gruszki, morele i pomarańcze. Oliwki i apteka pojawiają się już raczej w tle. Chociaż intrygujące, przyznam że nie wypilibyśmy go dużo. Pod koniec degustacji, moja druga połówka była już całkiem mocno zmęczona intensywnością Eléctrico. Szczęśliwie producent rozsądnie wybrał butelki o pojemności 500ml.
Co się zaś tyczy pairingu to muszę przyznać, że był dosyć udany. Najbardziej smakowało nam połączenie Eléctrico z oliwkami oraz solonymi pistacjami. W pierwszym wypadku smaki ładnie stopiły się ze sobą, oraz nieco złagodniały, stając się miękkie i lekko kremowe. Oliwki zdecydowanie sprawiły, że Eléctrico stało się łatwiejsze w piciu. W przypadku pistacji wino ładnie uwypukliło ich smak, jednocześnie samemu tracąc nieco ostrości. Zadziwiająco słabo wypadły natomiast solone orzeszki ziemne, które niestety dodatkowo podkreśliły moc Eléctrico. Pozostałe przekąski – chipsy i prażynki o smaku paprykowym oraz orzeszki ziemne w pikantnej chrupiącej skorupce spisały się poprawnie. Nie pokłóciły się z winem, jednak nie przyniosły zbyt dużo dodatkowych wrażeń. Podsumowując uważam, że opisywane Eléctrico całkiem dobrze radzi sobie w towarzystwie słonych przekąsek. Osobiście jednak najchętniej podałbym je jako ciekawy, zaostrzający apetyt aperitif.
