Pennoni rigati z gorgonzolą – Pasta al gorgonzola

Cześć! Dzisiaj kolejny prosty i niedrogi przepis, który bez problemu zrealizujecie w środku tygodnia po pracy. Zapraszam na pasta al gorgonzola.

Kilka słów wstępu

Nasz dzisiejszy bohater nie nosi peleryny, a jego imię nie jest rozsławione w mediach społecznościowych. Nie doczekał się także eleganckiego odmiejscowego przymiotnika, jak spaghetti all’amatriciana czy crispelle di riso catanesi. Makaron z gorgonzolą to przepis prosty, codzienny, sycący i smaczny. Nie potrafię ustalić gdzie powstał, chociaż pochodzący z Lombardii główny składnik wskazuje na północ Włoch. Dzisiaj danie to z pewnością nie „należy” do żadnego konkretnego regionu Italii, będąc swego rodzaju dobrem wspólnym. O jego popularności świadczyć mogą dziesiątki przepisów, jakie bez problemu odnajdziemy w Internecie (i to biorąc pod uwagę jedynie włoskie adresy). Osobiście wielokrotnie napotykałem makaron z gorgonzolą w różnej maści, często niedrogich restauracjach i barach we Włoszech. Ze względu na komplikację przepisu, pozostawiam go jednak w domenie kuchni domowej. Nie ma zatem co lać wody, bierzmy się lepiej do gotowania 😉.

Potrzebne składniki

Pora zapoznać się z listą składników, jakie potrzebne będą do przygotowania naszej pasty. Są to bez wyjątków produkty ogólnie dostępne i ich zgromadzenie nie powinno stanowić większych problemów. Warto jednak zwrócić uwagę na ich jakość. Do przygotowania penne z gorgonzolą potrzebujemy*:

– 230 gramów penne rigate
– 200 gramów gorgonzoli dolce
– 100 mililitrów słodkiej płynnej śmietanki
parmigiano reggiano
– 1 łyżki masła
– 3 łyżek mleka
– kilku gałązek natki pietruszki
– soli morskiej

*Podane składniki pozwolą nam na przygotowanie porcji dla dwóch osób.

No dobrze, jak widzicie nie ma tego wiele. Teraz kilka słów na temat powyższych składników. Zaczynamy od makaronu. Już od dawna zbieram się do napisania tekstu na ten temat, niestety póki co na obietnicach się skończyło 😉. Pozostaje mi zatem powtórzyć tu pewne podstawy. Wybierając makaron warto zainwestować w dobrą markę, co niekoniecznie wiąże się z wysoką ceną. Na wstępie odrzucamy niewłoskie marki (używany czasami przeze mnie makaron od Makłowicz i Synowie jest produkowany we Włoszech). Z tych rodem z Italii też nie wybieramy byle czego. Porządny makaron powinien być tłoczony w wykonanych z brązu sitach, co zapewni mu odpowiednią chropowatą powierzchnię, dzięki której lepiej pokryje się sosem. Informacji o tym szukamy na opakowaniach, producent na pewno pochwali się takim faktem. Dobry makaron powinien charakteryzować się też możliwie jasnym, bliskim bieli kolorem (np. dostępny w Biedronce makaron Pastani jest wręcz pomarańczowy😉). Świadczy to o powolnym procesie suszenia oraz wysokiej zawartości protein. Gdzie szukać porządnej pasty? Najlepiej w Internecie, gdzie będziemy mieli największy wybór i najniższe ceny. Prócz tego, dobre makarony znajdziemy w sklepach z włoską żywnością, niestety często znacznie drożej. Z polecanych przeze mnie marek wymieniłbym La Molisana (kilka różniących się jakością i cenami linii produktów), Afeltra, Gentile, Monograno, Liguori, Delverde, De Martino czy Sgambaro. Moim wyborem jest zazwyczaj penne rigate, które świetnie zbiera gęste, pozbawione grubszych frakcji sosy. Możecie jednak zdecydować się na inny kształt. Sprawdzą się grubsze nitki – takie jak spaghettoni – czy wszelkiej maści drobniejsze rurki, muszelki czy kolanka. Raczej nie wybierajmy kształtów takich jak rigatoni czy paccheri – ich duży otwór nie będzie dobrze zbierał sosu. Ja tym razem zdecydowałem się na pennoni rigati, czyli powiększone penne, niewypróbowanej wcześniej przeze mniemarki Armando. Ta ostatnia pozytywnie zaskoczyła mnie jakością, jednak lepiej sprawdziłoby się regularne penne. Teraz pora na gorgonzolę. Ser ten jest obecnie bardzo popularny i bez problemu znajdziecie go w każdym sklepie wielkopowierzchniowym, delikatesach włoskich, a nawet w wielu osiedlowych spożywczakach. Dostępność jest zatem duża, gorzej z jakością. Marketowe wypusty są zwykle, delikatnie mówiąc, nienajlepsze. Dobrą gorgonzolę zwykle znajdziecie w specjalistycznych sklepach z włoską żywnością. Ciężko polecić mi tu jakąś konkretną markę, gdyż dostawcy zmieniają się często. Z tych popularniejszych, często dostępnych nawet w marketach, polecam produkty IGOR. Jeśli mamy możliwość spróbować sera przed zakupem – zróbmy to. Powinien być wyrazisty w smaku i aromatyczny, w miąższu wyraźnie widoczne powinny być żyłki szlachetnej pleśni. Konsystencja powinna być mazista, pozwalająca wręcz na jego smarowanie. Nie kupujmy sera, który da się kroić w plastry, to nie jest dobra gorgonzola. Przepis wykorzystuje także parmigiano reggiano. W tym konkretnym przypadku lubię ser nieco młodszy, mający około 20-24 miesięcy, pełen świeżych nut mleka i owoców. Parmezanu szukamy raczej w sklepach specjalistycznych sprzedających sery lub włoskie produkty. Jeśli mamy możliwość, spróbujmy go przed zakupem. Nieraz zdarzało mi się natknąć na parmigiano, które było suche i wiórowate. Wybierając śmietankę zwróćmy uwagę, by była ona bez dodatków takich jak zagęstniki lub stabilizatory. Zawartość tłuszczu powinna mieścić się w granicach 30-40%. Używana we Włoszech panna fresca ma zwykle zawartość tłuszczu około 35%. Marki, z których ja najczęściej korzystam to Klimeko i Czarnocin. Tak jak śmietanki, szukamy prawdziwego masła. Masło takie powinno zawierać minimum 80% tłuszczu mlecznego.

Proces przygotowania

No dobrze, wiemy już czego potrzebujemy, teraz dowiemy się co i jak robić po kolei, by powstało danie. Proces przygotowania naszej pasty jest niezwykle prosty. Trzymajmy się poniższych punktów:

1. Zaczynamy od nastawienia wody na makaron. Do dużego garnka nalewamy 3 litry wody i ustawiamy nad mocnym płomieniem. W międzyczasie przygotowujemy resztę składników. Nie ma tu wiele do zrobienia😉. Z gorgonzoli odkrawamy skórkę i wyrzucamy ją. Natkę pietruszki płuczemy i osuszamy, a następnie siekamy drobno – ja najczęściej używam jedynie liści i górnych, delikatniejszych części łodygi. Te dolne, twardsze, nie pasują mi do kremowej faktury sosu. Śmietankę wyjmujemy z lodówki, by się ogrzała. Ścieramy parmigiano. Odmierzamy potrzebne składniki.

2. Kiedy woda zagotuje się, dodajemy do niej czubatą łyżkę soli, a następnie wsypujemy makaron. Porządnie mieszamy, czekamy aż woda znowu zacznie wrzeć i lekko zmniejszamy gaz. Pastę gotujemy do momentu aż będzie al dente. Termin ten nie jest do końca precyzyjny i nawet we Włoszech jest traktowany raczej uznaniowo. Makaron powinien być prawie miękki, jednak nadal jędrny i elastyczny. Powinniśmy czuć pewien opór pod zębami, ale nie wyraźną twardość. Pamiętajmy, że ugotowaną pastę będziemy jeszcze łączyć z gorącym sosem. Warto więc wziąć pod uwagę te dodatkowe pół minuty. Koniec końców, jak we wszystkim – potrzebujemy tu nieco doświadczenia 😉. Przy gotowaniu pasty warto spojrzeć co na ten temat mówi instrukcja na opakowaniu, nie traktowałbym jej jednak dogmatycznie.

3. W trakcie gotowania makaronu przygotowujemy sos z gorgonzoli. Głęboką patelnię lub płaski garnek z grubym dnem stawiamy na średnim gazie. Do środka dodajemy masło i pozwalamy mu się rozpuścić. Teraz dodajemy mleko gorgonzolę. Przy pomocy łyżki lub łopatki rozdrabniamy ser na mniejsze kawałki. Pozwalamy całości gotować się krótką chwilę, po czym zmniejszamy płomień i dodajemy śmietankę, pieprz szczyptę soli. Pozostawiamy całość na małym ogniu na 2-3 minuty, co jakiś czas mieszając, po czym wyłączamy gaz. Sos z gorgonzoli szybko zacznie pokrywać się delikatną skórką, żeby opóźnić ten proces warto przykryć patelnię pokrywką.

4. Gotową pastę odcedzamy, pozostawiając jednak kubek wody z jej gotowania. Podłączamy mocny gaz pod patelnią z sosem. Bez zwłoki przerzucamy do niej ugotowany makaron, dodajemy natkę pietruszki, łyżkę stołową parmezanu i energicznie mieszamy. Obserwujemy konsystencję. Całość powinna być dosyć gęsta, a sos ładnie pokrywać makaron nadal jednak pozostając płynnym. Jeśli jest zbyt lepko, dodajemy nieco zachowanej wcześniej wody. Mieszamy i ponownie sprawdzamy konsystencję. Jeśli nadal jesteśmy niezadowoleni, powtarzamy proces do czasu osiągnięcia pożądanych efektów.

5. Gotowy makaron z gorgonzolą przekładamy na talerze, posypujemy startym parmnigiano reggiano i serwujemy od razu!

Kilka słów na koniec

Dotarliśmy do końca dzisiejszego tekstu. W tym miejscu chciałbym jeszcze raz przypomnieć, że większość dań z makaronem niezbyt dobrze nadaje się do przygotowywania z wyprzedzeniem. Pozostawiona samej sobie pasta wchłonie całą dostępną wodę, stając się nie tylko miękką i nieapetyczną, ale także niezdrową. Sam sos z gorgonzoli też lepiej przygotowywać w ostatniej chwili, gdyż stygnąc bardzo mocno gęstnieje, a próby rozrzedzania psują jego konsystencję. Pamiętajcie jednak, że przepis ten wymaga bardzo mało czasu i energii. Bez problemu przygotujecie go zatem nawet po pracy.

Na dzisiaj to tyle. Następnym razem opowiem Wam o kilku ciekawych butelkach wina, których próbowałem ostatnio, potem przejdziemy zaś do kuchni Sycylii, gdzie spędzimy z żoną następne trzy miesiące. Codzienne relacje z naszego pobytu na tej wyspie znajdziecie na moim Instagramie. Do zobaczenia wkrótce 😉!

Dodaj komentarz